Kosmetyki konwencjonalne – jakie niosą zagrożenia? Czy używanie kosmetyków nie-ekologicznych może szkodzić?

Nie ma sensu rozpisywać się nad wspaniałymi właściwościami naturalnych kosmetyków, dopóki nie zdamy sobie sprawy, jakie niebezpieczeństwa niesie ze sobą stosowanie kosmetyków konwencjonalnych, czyli tych nienaturalnych.


Czemu stosowanie kosmetyków naturalnych nie jest tylko modą panującą w naszych czasach? Z kilku bardzo ważnych powodów, zacznijmy od naszych przodków. Nasze słowiańskie babcie i prababcie dla zachowania urody, pięknych, gęstych i długich warkoczy nie stosowały kosmetyków z konserwantami i chemicznymi „ulepszaczami”. W tamtych czasach Słowianki używały ziół, mleka, miodu i wszystkiego, co podarowała im Matka Natura.

Co takiego znajduje się w kosmetykach konwencjonalnych? I dlaczego są szkodliwe?

Zacznijmy od definicji kosmetyków konwencjonalnych. To produktu, które zawierają w większości sztuczne składniki lub w niewielkiej ilości naturalne, jednak pochodzące z upraw często zanieczyszczonych chemikaliami. W kosmetykach konwencjonalnych nawet 95% składników to baza, a tylko około 5% to substancje aktywne. Wow, boli już głowa, prawda? A to dopiero początek.

Skupmy się na 3 najczęściej stosowanych chemicznych dodatkach do kosmetyków:


Parabeny – to konserwanty przedłużające trwałość kosmetyku. Stosowanie produktów zawierających je w składzie wpływa na gospodarkę hormonalną – mówiąc krótko i dobitnie – mężczyźni stosujący kosmetyki z parabenami stają się trochę kobiecy. Natomiast stosowane u kobiet w ciąży mogą wpływać negatywnie na dziecko.


Silikony – kiedyś najbardziej pożądane w kosmetykach do włosów, dzisiaj staramy się ich unikać jak ognia, a dlaczego? Silikon szczelnie zakleja włos, powodując brak możliwości pobierania przez niego składników odżywczych. Czyli włosy i owszem po szamponie z silikonem będą gładkie i błyszczące, ale ze zdrowymi włosami będą mieć niewiele wspólnego.


Ropa naftowa – w kosmetykach? Serio? Serio! Wazelina, olej mineralny, parafina, wosk syntetyczny, SLS i wiele innych nazw pochodnych ropy znajdziemy w kosmetykach nienaturalnych. Składniki te występują praktycznie w każdym kosmetyku konwencjonalnym, a co za tym idzie, stosujący nie ma styczności z nim tylko raz (myślenie „e tam, raz jak użyje to mi się nic nie stanie”). Używane są wielokrotnie w takich kosmetykach jak krem do twarzy, szampon, balsam, krem do rąk, antyperspirant, płyn do higieny intymnej, mydło, płyn do naczyń itd. Kumuluje się, prawda? A pochodne ropy naftowej powodują wiele problemów. Wpływają na takie kłopoty z cerą, jak zatkane pory, wysuszona, podrażnia skóra, trądzik i zaskórniki. Ponadto organizm nie potrafi sobie poradzić z ropą naftową i odkłada ją w nerkach, wątrobie i węzłach chłonnych.

Już wiemy o negatywnym wpływie na organizm, a co ze środowiskiem? Jak konwencjonalne kosmetyki wpływają na naturalne środowisko?


Zwykły peeling do ciała może być już niebezpieczny dla środowiska. Dzieje się tak dlatego, że jeśli są do niego użyte syntetyczne drobinki ścierające, są one niemożliwe do usunięcia z wody po dostaniu się do kanalizacji i oczyszczalni ścieków. Co za tym idzie, trafiają z oczyszczalni do wody, a wraz z nią, chociażby na nasze talerze.

Podsumowując, naturalne kosmetyki to nie jest chwilowa moda, a niezbędne rozwiązanie, aby zadbać o siebie, swoje rodziny i naturalne środowisko.

Zacznijmy dbać o środowisko i o nas, dzieci i innych naszych bliskich już teraz. Nie musimy wywracać całego naszego życia do góry nogami od razu. Nie zniechęcajmy się! Co najważniejsze, warto sukcesywnie eliminować ze swoich kosmetyczek i półek konwencjonalne kosmetyki. Nie namawiamy, abyście od razu wszystkie wyrzucili. Warto jednak zerknąć na skład i powoli zmieniać swoje zakupowe zwyczaje. Małymi krokami do sukcesu, symbiozy z Matką Naturą i naszym zdrowiem.